“Będę walczyć do upadłego”- wywiad z Karoliną Hamer
Siedzimy u Karoliny w domu. W kuchni, bo tam jakoś najprzyjemniej. Karolina serwuje kawę w dużych kubkach. I nic na razie nie zapowiada gorącej atmosfery, jaka za chwilę zapanuje. Karolina pyta czy mam ochotę na coś słodkiego. Nie, słodko na pewno nie będzie. Zaczynamy z grubej rury!

1. Nie masz wrażenia, że stałaś się ostatnio grzeczną dziewczynką? Chodzi mi o to, że Twój wizerunek jest mocno wygładzony w porównaniu do tego, co pokazywałaś w przeszłości.
Rzeczywiście dojrzałam, nie mam już potrzeby strzelania do wszystkich. Robię swoje. Poza tym część materiałów prasowych, które się pojawiały na mój temat były kiepskie, głównie dlatego, że pytania były żenujące (śmiech).
2. Z drugiej strony na forach internetowych piszą o Tobie powiedzmy nienajlepiej…
Czytanie forów internetowych uwłacza mojej inteligencji, więc tego nie robię. Czasami znajomi podrzucą mi jakąś ciekawostkę. Traktuję ją zwykle 3 sekundowym zdumieniem, po czym zapominam o sprawie. Anonimowe opinie frustratów nie tworzą mojego poczucia wartości. Swoją drogą Polska to jest dziwny kraj, w którym jak wyjdziesz przed szereg to masz przerąbane, a jak nie daj Boże coś Ci się uda, to masz podwójnie przerąbane (śmiech).
3. Czyli zdajesz sobie sprawę, że wywołujesz skrajne emocje?
Jeśli chodzi o sport to mam swoją filozofię pływania, w której każdy element ma do siebie pasować. Nie ma przebacz. Często odbierane to jest jako gwiazdorstwo, dla mnie to po prostu profesjonalizm.
W życiu prywatnym wyznaję zasadę, że zawsze w potrzebie stanę za rodziną i przyjaciółmi, ale jak mi się coś nie podoba nie omieszkam ich ochrzanić. Na tym właśnie dla mnie polega bliskość. Nie sztuką jest być przy kimś jak jest miło i sympatycznie (śmiech).
4. W Kadrze jest otwarty konflikt?
Od początku mój indywidualizm nie znajdował sprzymierzeńców. Dziś mówię - trudno. Mam fajnych trenerów i współpracowników, jasny cel do zrealizowania, kilka osób w kadrze też za mnie trzyma, a całą resztę serdecznie… pozdrawiam.
5. Skąd bierze się to, że część ludzi w Kadrze negatywnie Cię odbiera?
Jestem świadomym zawodnikiem, a nie maszynką do trenowania. Chcę mieć wpływ na to co się ze mną dzieje, tym bardziej, że moja wiedza jest bardzo duża. Dlatego cieszę, że pracuję tylko z fachowcami.
6. Sprawiasz wrażenie osoby silnej, która wie czego chce. To co Cię ostatnio spotkało zabiłoby niejednego Terminatora (mowa o operacjach barków, falstarcie na olimpiadzie w Pekinie). Jak to się robi? Jak udało Ci się wrócić do takiej formy?
Robię swoje, a poczucie pewności daje mi współpraca z wybitnymi fachowcami i bezwarunkowe wsparcie bliskich osób, którym z tego miejsca serdecznie dziękuję. Wszystko inne zostawiam. Tani blichtr albo szmery za plecami mnie już nie ruszają. Dorosłam.
7. Gdzie w takim razie wpisujesz Projekt Brazylia? Po stronie sukcesów czy porażek?
Fakty są takie, że efekt sportowy został zrealizowany. Wspólnie z Krzyśkiem Paterką zdobyliśmy 1/3 medali Polaków w Rio, o życiówkach nie wspominając. Teraz czekamy, na efekty pracy Adama Palenty – realizatora materiału filmowego. To poważny projekt, a nie film na youtube. Sprawa w toku.
8. Czego możemy się spodziewać w najbliższym czasie?
Nie chcę Cię martwić, ale niedługo nawet jak otworzysz własną lodówkę zobaczysz tam Projekt Brazylia (śmiech).
9. Widzę, że dobre samopoczucie Cię nie opuszcza?
Wiesz jak dostajesz za ciężką roczną harówę 1500 zł miesięcznie to jedyne, co Ci zostaje to śmiech i kolejna ciężka praca.
10. Czyli zbierasz siły do kolejnych zawodów. Ile medali przywieziesz z Mistrzostw Świata w Eindhoven? (śmiech).
Uwielbiam takie pytania. A mówiąc poważnie nie mam pojęcia. Mam pasję, kocham to co robię i jedno co mogę obiecać, że będę walczyć do upadłego.
Rozmawiała : Kamila Heitzman