Karolina Hamer w ‘Ultramarynie’!!!
Piątek, 2 grudzień 2011„W wodzie nie ruszam nogami, pływam na samych rękach. Nie jestem Otylią Jędrzejczak, ale tylko wpuście mnie do wody, to Wam pokażę, na co mnie stać” – mówi Karolina Hamer. I to w jakim stylu! Pochodząca z Tychów pływaczka ma na swoim koncie między innymi sześciokrotny tytuł wicemistrzyni Europy w pływaniu osób niepełnosprawnych, podwójne srebro i podwójny brąz na Mistrzostwach Świata w Brazylii w 2009 roku i dwa srebrne medale Mistrzostw Świata 2010. We wrześniu przyszłego roku Karolina Hamer będzie reprezentować Polskę na Igrzyskach Paraolimpijskich Londyn 2012.
Za swój największy sukces uważa to, że wytrwała. W ciągu trzynastu lat kariery zdarzały się trudne momenty, przez jakiś czas Karolina mimo świetnych wyników na treningach, z zawodów nie przywoziła medali. Zawsze jednak lądowała na tyle blisko podium, aby się nie zniechęcać i walczyć dalej. Podeszła do tematu z głową, pod okiem psychologa sportu przez pół roku trenowała techniki relaksacji, wizualizacji i, jak mówi, uczyła się ufać sobie. W efekcie ostatnie dwa lata upłynęły Karolinie Hamer pod znakiem wielkich sportowych sukcesów.
Dieta wysokowęglowodanowa (o tłuszczach i o piwie można zapomnieć przez większą część roku!), codzienne pływanie przez dwie lub trzy godziny, do tego odnowa biologiczna i specjalne ćwiczenia na siłowni – oto uroki życia sportowca. Nad doskonaleniem techniki pływania i dopasowaniem jej do schorzenia zawodniczki czuwa żorska Sport Klinika, której lekarze i rehabilitanci, jak ze śmiechem stwierdza Karolina – „stwarzają Frankensteina”. Mimo wszystkich tych wyrzeczeń Karolina uwielbia swój wolny zawód. Z pływaniem związała przyszłość, chociaż już zaplanowała koniec kariery sportowej na rok 2016 w Rio de Janerio.
Podróżując po świecie, startując ramię w ramię z zawodniczkami z Australii, Kanady czy ze Stanów Zjednoczonych, trudno jest nie zauważyć pewnych dysproporcji w podejściu do sportu osób niepełnosprawnych w Polsce. „Jesteśmy podzieleni na 10 grup, osoby z najmniejszą niepełnosprawnością trenują niemal tak intensywnie, jak zdrowi zawodnicy. Problem tkwi w tym, że ludzie zazwyczaj mylą olimpiady specjalne z paraolimpiadami. W tych drugich startują sportowcy z ograniczeniem ruchowym. To trochę tak, jakby mieć w samochodzie trzy albo cztery biegi zamiast pięciu. Załóżmy, że taki zawodnik nie ma nogi, ale jednocześnie wszystkim, co ma, naparza jak Otylia”. W Polsce niestety ciągle pokutuje syndrom, który Karolina celnie określa – „macie dzieci medal”.
Pływać potrafi odkąd skończyła cztery lata, pasję do tego sportu rozwija nie tylko na basenowym torze. Choć porusza się o kulach, idzie jak burza – walczy o fundusze, prowadzi wykłady, szkolenia motywacyjne dla niepełnosprawnych. „Mam gadane i potrafię przekonać ludzi, a najbardziej zastanawiające jest to, że po takim wystąpieniu mam milion razy więcej siły dla siebie”. W przyszłości chciałaby zająć się psychologią sportu.
Na Igrzyskach Paraolimpijskich w Londynie będzie miała do pokonania dystans 50 m grzbietem, jak mówi: „to będzie krótka piłka”. Wraz z trenerami, rehabilitantami i psychologiem pełną parą pracuje nad tym żeby zwycięstwo mogło być realne. Ostatnio zatrudniła menedżera i prowadzi intensywne poszukiwania fizjologa. Buduje system. Choć do igrzysk zostało jeszcze sporo czasu, być może znacznie szybciej usłyszycie o Karolinie Hamer. Chodzą słuchy, ze wraz kolegą-pływakiem Krzysztofem Paterką realizują niezwykły projekt muzyczny. Szczegóły przedsięwzięcia są jeszcze okryte tajemnicą, ale wiadomo, że sportowcy sięgną po stylistkę hip-hopową, od zawsze bliską Karolinie. Zamierzają narobić sporo szumu nie tylko w środowisku sportowym. Kibicujemy gorąco i jesteśmy przekonani – it’s Hammertime!
Artykuł ukazał się w grudniowym wydaniu “Ultramaryny” a jego autorką jest Marta Nendza.




